Aktualności
Aktualność XIX-wiecznej idei pracy organicznej
Idea pracy organicznej narodziła się w Wielkopolsce pod koniec pierwszej połowy XIX stulecia. Należy w tym miejscu odpowiedzieć sobie na pytanie, co skłoniło Polaków z zaboru pruskiego do podjęcia takich działań ? Otóż Wielkopolanie po przegranym powstaniu listopadowym, a później niepowodzeniach Wiosny Ludów 1848 roku , nie odżegnywali się od udziału w walce zbrojnej. Zrozumieli jednak, że zaborcy nie można pokonać na polu bitewnym i nie załamując rąk, na najbliższe lata przyjęli hasło filozofa Karola Libelta „Nie przez śmierć ofiarną, lecz przez życie ofiarne!” Było ono zgodne z zaleceniami zmarłego w 1846 roku lekarza i społecznika - dr Karola Marcinkowskiego: „Zaniechajmy liczyć na oręż, na zbrojne powstania, na pomoc obcych mocarstw i ludów, a natomiast liczmy na siebie samych, kształćmy się na wszystkich polach, pracujmy nie tylko w zawodach naukowych, ale także w handlu, przemyśle, rękodzielnictwie, stwórzmy stan średni, usiłujmy podnieść się moralnie i ekonomicznie, a wtenczas z nami liczyć się będą ! Do dzisiaj „dr Marcin” uważany jest za duchowego przywódcę grona wielkopolskich „organiczników”.
Pojęcie „pracy organicznej” pojawiło się po raz pierwszy w 1848 roku w „Przeglądzie Poznańskim”, w artykule Jana Koźmiana, który pisał: „Od Polaków zależy chwilę zmartwychwstania Ojczyzny przyspieszyć, albo opóźnić; droga wszystkich cnót, miłości dla wszystkiego, co krajowe, droga sposobów godziwych, wspólności, poświęcenia i robót organicznych, czynności i wytrwałości prowadzi do Polski.” Filozoficzne uzasadnienie tej idei przedstawiał August Cieszkowski.
Aby nie dopuścić do germanizacji uznano za konieczne wychowanie w tej idei nowego społeczeństwa, umocnienie świadomości narodowej oraz podniesienie poziomu oświaty gospodarowania, kultury. Jedynie w ten sposób społeczeństwo mogłoby przeciwstawić się planom zaborcy pruskiego i z czasem stać się konkurencyjnym dla jego instytucji. Zakładano, że dopiero wówczas, w sprzyjających warunkach, można będzie pomyśleć o walce z bronią w ręku o wyzwolenie się z niewoli zaborczej.
Idea pracy organicznej zrodzona pod koniec pierwszej połowy XIX stulecia miała w kolejnych pokoleniach Wielkopolan w wielu godnych następców i kontynuatorów. Z licznego grona – choćby tylko XIX – wiecznych organiczników – należy wymienić między innymi wspomnianego już wcześniej Karola Marcinkowskiego, Dezyderego Chłapowskiego, Augusta Cieszkowskiego, Macieja i Seweryna Mielżyńskich, Gustawa Potworowskiego, Edwarda Raczyńskiego, Tytusa Działyńskiego, Karola Libelta, Emilię Sczaniecką, wreszcie Hipolita Cegielskiego, Maksymiliana Jackowskiego, Józefa Kusztelana oraz duchownych – księży Piotra Wawrzyniaka i Augustyn Szamarzewskiego. Warto w tym miejscu dodać, że w pierwszych dziesięcioleciach w pracę organiczną zaangażowanych było zaledwie około 200 osób i wystarczyły cztery pokolenia Wielkopolan, by polscy mieszkańcy tej ziemi, jej prawowici gospodarze, zmienili swój sposób myślenia i metody postępowania.
Dzięki krzewieniu tej idei, poczęło rozwijać się W Wielkopolsce nowoczesne rolnictwo, z czasem przemysł, handel i oświata. Powstał nie tylko poznański Bazar, Kasyno Gostyńskie, ale i liczne towarzystwa, m. in. Towarzystwo Pomocy Naukowej, a nieco później Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Towarzystwo Czytelni Ludowych; a powstanie fabryki Cegielskiego zwiastowało narodziny polskiego przemysłu. O podniesienie poziomu rolnictwa i oświaty rolnej dbały kółka rolnicze i ich patronowie, zaś w dziedzinie ekonomii wielką rolę odgrywały sieć banków ludowych oraz Związek Spółek Zarobkowych i Gospodarczych.
Wszystkie warstwy polskiego społeczeństwa – od ziemiaństwa po chłopstwo – uczestniczyły w tych poczynaniach, widząc we wzajemnej, zgodnej współpracy drogę prowadzącą do odrodzenia ojczyzny. Pamiętać jednak należy, że z czasem mieliśmy jednak coraz więcej przeciwności ze strony pruskiej; wystarczy wspomnieć walkę z językiem polskim czy działalność Komisji Kolonizacyjnej i osławionej „Hakaty”. A mimo to Wielkopolanom – jak pisze Stefan Bratkowski – „…wszystko się udawało, bo oni nie mogli sobie pozwolić na to, by się nie udawało. Po prostu nie mieli innego wyjścia !”
Warto w tym miejscu zacytować fragment „Nowej pieśni o ziemi naszej”, napisanej (nie przez Wielkopolanina!) z początkiem XX wieku, ukazujący zgodną współpracę naszych przodków:
…Ścisła chaty z dworem zgoda
I tak wszystko żyje w zgodzie.
A w tem siła niespożyta,
Kiedy pan o chłopa pyta,
Chłop o pana i są radzi,
Że do celu Bóg prowadzi.
W ciężkiej walce o tę ziemię,
W trosce daną do spuścizny,
Wielkopolskie wzrosło plemię,
Pełne hartu, bez słabizny.
Marne były wsze Hakaty,
Wywłaszczenia nowszej daty,
A jak naród wytrzymały –
Jest dowodem wóz Drzymały!...
Wielkopolanie zwyciężali z roku na rok, a finałem tej „najdłuższej wojny Polaków” było zwycięskie powstanie wielkopolskie 1918-1919. Później nadeszła pora pracy dla odrodzonej Ojczyzny i tutaj znów Wielkopolanie dali przykład swym ziomkom, a przykładem mogą być choćby postacie prof. Heliodora Święcickiego, ks. Wacława Blizińskiego z Liskowa czy prezydenta Poznania Cyryla Ratajskiego. Kiedy po kataklizmie II wojny światowej znów trzeba było – i to w warunkach niezwykle trudnych – odbudowywać kraj i służyć swą pracą Ojczyźnie, to w tych latach Wielkopolanie znów zdawali egzamin, służąc reszcie kraju za wzór.
Po roku 1989 sytuacja się zmieniła, bowiem staliśmy się ponownie krajem niezależnym. Był to okres niezwykle trudny, bowiem weszliśmy w okres transformacji ustrojowej i wówczas znów okazało się, że „Polak potrafi”. Kiedy w 2004 roku znaleźliśmy się pośród krajów zjednoczonej Europy – pojawiła się przed naszym narodem perspektywa nowej, lepszej przyszłości.
Niestety, stwierdzić należy ze smutkiem, że my Wielkopolanie nie jesteśmy obecnie taką społecznością, jak nasi poprzednicy z XIX czy z pierwszej połowy XX wieku. Lecz mimo, że ogarnia nas wszechwładna żądza pieniądza, często pogoń za złudnymi mirażami dobrobytu, to jednak w polskiej naturze, a szczególnie wielkopolskiej, pozostały może zbyt głęboko drzemią ideały pracy organicznej. Problem tylko w tym, by je ożywić i przystosować do nowej rzeczywistości.
Obecnie znów możemy, a właściwie istnieje konieczność działania na rzecz naszego rozwoju gospodarczego i kulturalnego kraju oraz przenoszenie solidaryzmu społecznego na grunt wspólnoty europejskiej. Pokazaliśmy całemu światu, że podobnie jak nasi XIX – wieczni wielkopolscy organicznicy – potrafiliśmy z końcem minionego stulecia dokonać wielkich, niezwykłych przemian na polskiej ziemi i to bez przelewu krwi !
W dobie obecnej, szczególnie my Wielkopolanie, powinniśmy tak jak przed minionymi stu pięćdziesięciu laty kontynuować zmodyfikowaną do czasów współczesnych ideę pracy organicznej. W minionych dwóch wiekach podziwiano nasz polski bezkompromisowy patriotyzm, przywiązanie do ziemi, pracowitość. Dzisiaj, kiedy zanikają granice państw, granice kulturowe i tradycje narodowe, powinniśmy ten nasz niezwykły kapitał nadal przeszczepiać przede wszystkim młodemu polskiemu pokoleniu i spróbować przekazać go innym narodom zjednoczonej Europy. Zachętą winny być jakże prorocze słowa sprzed dwustu lat (!) autora naszego hymnu narodowego – Józefa Wybickiego:
„...Będąc światłym, jaśniej interes kraju obaczycie, a zachęceni do patriotyzmu nigdy się Wasz duch nie zniży, ani gwałtu zlęknie. Pamiętajcie, żebyście całym życiem swoim i przyszłym wykazali szacunek i pamięć dla przeszłości i w świat przyszły siali ziarna miłości i rzetelnej pracy, by wśród zjednoczonej Europy te właśnie cechy świadczyły o naszej polskiej tożsamości.”
Jerzy Sobczak